W Mysłowicach wygrał Dariusz Wójtowicz – pierwszy komentarz po II turze.

Wybory już za nami. Było czasem nudno, a czasem emocjonująco. Teraz przyszedł czas weryfikacji wyborczych obietnic. Na początek przegrany: Wojciech Król. Startując na posła złożył 6 ważnych dla miasta obietnic po czym powierzył ich realizację Edwardowi Lasokowi i właściwie tyle. Niestety Edward Lasok miał do pomocy urzędników którzy już nie raz nie byli w stanie cokolwiek zrobić więc jak zwykle zachowali się stabilnie – zresztą poseł Król(były urzędnik Edwarda Lasoka) też się wpisał w ten trend nie angażując się jakoś specjalnie widocznie w realizację swych obietnic. Co teraz? Na potrzeby wyborów zmontował koalicję która jest największym ugrupowaniem w Radzie Miasta. Czy dalej będzie stał na jej czele aktywnie uczestnicząc jako obywatel w komisjach Rady? Czy będzie „swoich” radnych pilnował, przygotowywał im projekty uchwał i wyznaczał drogę? A może pojedzie jak poprzednio do Warszawy i przypomni sobie o Mysłowicach przed następnymi wyborami? Mieszkańcy w czasie spotkań zgłaszali mu dużo problemów – czy obietnice, że się tym zajmie wrzuci do kosza? Już niebawem zobaczymy.

A co zrobi Dariusz Wojtowicz? W kampanii  miał wiele konkretniejszych obietnic co pewnie przekonało wielu niezdecydowanych. Niektóre mogą być dość proste do realizacji – jak obniżka swojej pensji. Czy za obniżką pensji prezydenta (co ciekawe prezydent Mysłowic zarabiał podobnie jak prezydenci wielokrotnie większych miast mających sukcesy) pójdą obniżki dla naczelników, kierowników, wszelkiej maści „specjalistów” , a potem obniżki zawitają do miejskich instytucji w których zarobki kierownictwa nie raz powodowały zgorszenie? Czy przyjdzie ostre wietrzenie w MPWiK? Zobaczymy. Pracy jest dużo i w wielu miejscach trzeba zacząć od podstaw. Prezydent kieruje Urzędem Miasta, a tu jest najwięcej do zrobienia. Obywatel nie może czuć się niechcianym petentem, a urzędnicy muszą zacząć pracować dla ludzi bo to oni im składają się na wypłaty. Są miejsca gdzie trzeba szczególnie dużo zrobić : środków na inwestycje miasto praktycznie nie pozyskuje, od lat nie można ruszyć z kluczowymi dla miasta inwestycjami jak DTŚ, budżet obywatelski to niekończąca się porażka, nadzór właścicielski kuleje, w miejskich instytucjach rozpasanie, a o tak kluczowej rzeczy jak planowanie przestrzenne to nawet nie ma co pisać –  bo zamiast być motorem dla miasta i wyznaczać kierunki poprawy życia mieszkańców jest tygielkiem złych emocji rozczarowanych ludzi, że kolejne zmiany w zagospodarowaniu przestrzennym są pisane pod deweloperów, a nie pod mieszkańców, bez dbałości o jakość życia i środowiska a głównym celem jest przekształcanie resztek zieleni w tereny pod zabudowę często niechcianych inwestycji deweloperskich. Czy nowy prezydent przełamie ten marazm? A może jednak zmięknie i będzie jak było? W końcu największe ugrupowanie konkurenta – Wojciech Króla – w Radzie Miasta to w dużej mierze koalicja tworzona pod wybory gdzie niektórzy stawiali niesamowite szpagaty ideologiczne i poglądowe żeby razem na liście się zmieścić i życiorysy mają czasem tak różne że tak właściwie start pod posłem Platformy Obywatelskiej Wojciechem  Królem można uznać za epizod. Zresztą to powoli „Mysłowicka specjalność” że po wyborach zmienia się ugrupowania, poglądy etc – na te które wygrały. Nie miej – często może być to „coś za coś” i nie raczej może nie być to dobro ogółu.  Miejmy nadzieję, że nowy prezydent Mysłowic Dariusz Wójtowicz nie rozcieńczy się handelkiem stołeczkami i „interesikami” bo przecież nie dla tego mieszkańcy go wybrali.

A na zakończenie – jak głosowano w większy miastach w II turze? :

Daje to wiele do myślenia.