„SPÓŁDZIELNIA” miało być tak fajnie.

 

Słowo jak słowo, ale co się za tym kryje ??? Ano dużo. Nie zawsze dużo oznacza pozytywnie, a nie chodzi nam przecież o tzw. „spółdzielnię ludzi interesu” czy ostatnimi laty działającą w Mysłowicach Górniczą Spółdzielnię Pracy. Dla nas, w tym artykule termin „Spółdzielnia” dotyczy mieszkańców, właścicieli lokali i najemców w Spółdzielniach Mieszkaniowych. Światek ludzi związanych z taką działalnością, to wbrew pozorom światek ściśle zamkniętego kręgu osób. Tak rozumiana idea spółdzielczego zarządzania substancją niewiele ma wspólnego z demokracją, no może na afiszach. Całą winę za taki stan rzeczy ponoszą niestety sami spółdzielcy, którzy pełni wiary w demokrację, nie uczestniczą w zebraniach sprawozdawczo-wyborczych swoich Spółdzielni Mieszkaniowych. Tym samym, pozwalają aby ciągle ten sam krąg osób był decyzyjny i osiągał swoje założone cele, niekonieczne zbieżne z oczekiwaniami spółdzielczego elektoratu. Takim sposobem do Rady Nadzorczej Spółdzielni wybierani są „sami swoi” aby wybór Zarządu Spółdzielni nie był już żadnym problemem, a władza przechodziła płynnie w kręgu zaufanych. Problemy zaczynają się wtedy, gdy wybrańcy zaczynają się interesować problemami zgoła innymi niż te, za które biorą pieniądze. Zawsze, prędzej czy później przychodzi czas rozliczeń, najczęściej czas rozliczeń zaliczek za media. Wtedy, gdy Zarząd Spółdzielni „zaspał”, a Rada Nadzorcza nie zareagowała na zmieniające się parametry w dostawach, kontrolując działalność Zarządu, zaczyna się problem. Jak zwykle w takich przypadkach za wszystko zapłacą i tak spółdzielcy. Dlaczego? Ano dlatego, że tak wybrali. Władze Spółdzielni nie poniosą żadnych konsekwencji za to, że niewłaściwie ustalali wysokość zaliczek, że regulaminy rozliczeniowe nie posiadały właściwych parametrów lub ich w ogóle nie miały itd., itp. Można by tak długo, a spółdzielca włosy rwie z głowy kombinując skąd w tym momencie wziąć pieniądze na zapłacenie wystawionego rachunku. Nauczka przychodzi za późno, lecz ważne jest aby z tej smutnej historii wyciągnąć właściwe wnioski i „posprzątać” tych, którzy do tego dopuścili. Lecz uwaga to nie takie łatwe !!! Władze już na pewno zadbały aby nie było tak łatwo. Stworzyli sobie Statut Spółdzielni  tak, aby odwołanie członków Rady Nadzorczej nie było takie łatwe, a jak nie można odwołać łatwo Rady, to i Zarząd może spać spokojnie. Taka tam współzależność trudna do udowodnienia. Jaka na to rada ? Trzeba niestety władzy patrzeć na ręce, jaka by ona nie była. Trzeba wykorzystywać swoje demokratyczne możliwości zawsze tam, gdzie powierzamy komukolwiek decydowanie o nas samych. Inaczej obudzimy się znów jako „mądry Polak po szkodzie”. Odnosi się to do kwestii Spółdzielni, lecz także przed nadchodzącymi wyborami samorządowymi także i władz lokalnych. Tak samo jak w Spółdzielni, wybierając zarządzających bądźmy świadomi, że wybierając władze samorządowe ponosimy takie samo ryzyko i zastanówmy się nad takim wyborem. Niewłaściwie wybrana osoba zawsze narobi tylko szkody, jak to widzimy na co dzień w Mieście Mysłowice.

 

-Redaktor Naczelny