„Dobrzy” urzędnicy oraz „źli” radni

Szanowni mieszkańcy, bezpośrednią przyczyną powstania tego artykułu jest opublikowana wczoraj w mediach informacja naszego prezydenta, w której przedstawia siebie i swoich urzędników, tworzących miejscowe plany zagospodarowania przestrzennego jako bohaterów broniących Mysłowiczan przed złymi radnymi, którzy po raz trzeci nie chcą uchwalić kontrowersyjnych planów dla dzielnicy Morgi oraz dla dzielnicy Wielka Skotnica – Katowicka – Bończyka.

Polemika dotyczy również mieszkańców tych dwóch dzielnic, bardzo licznie zaangażowanych (w oświadczeniu pada określenie „dziwnie zainteresowani”), którzy w dużej liczbie składają swoje uwagi do powyższych planów i nie zgadzają się z rozwiązaniami forsowanymi na siłę przez urzędników – dodajmy rozstrzygnięciami niekorzystnymi dla wszystkich mieszkańców. Projekty tych planów zawierają między innymi dalsze ograniczanie terenów zielonych, zwiększanie zapisów zwiększających korzyści dla deweloperów, brak poszanowania własności terenów czy zabezpieczenie transferu publicznych pieniędzy na wykup drogi za ok. 244 000,00 zł; wykupu o który nie wnosił nawet deweloper, a żaden z urzędników nie przyznał się do umieszczenia takiego zapisu w prognozie finansowej planu.

Żeby zobrazować zaistniałą sytuację i odnieść się do procedury planistycznej posłużymy się przykładem rozstrzygnięcia, na które powołuje się sam prezydent w swoim oświadczeniu, a mianowicie jego walką za masztami telefonii komórkowej – konkretnie uwaga numer 1, jaka zostało zgłoszona do projektu planu na Bończyku. Tu już pierwsza ciekawostka, do II wyłożenia planu złożono 126 uwag w tym sami mieszkańcy złożyli 124 uwagi, a prezydent wybrał i odniósł się do uwagi firmy, ale to jego wybór, więc zacytujmy jego stanowisko:
„Kolejny przykład to uwaga nr 1 z drugiego wyłożenia dla planu miejscowego Bończyk, gdzie Rada żąda ode mnie jako Prezydenta dopuszczenia możliwości lokowania masztów telefonii komórkowej o dużych wysokościach np. w środku zabudowy wielorodzinnej! Przepraszam, ale z tak niedorzecznymi pomysłami jak wspomniany maszt nie mam zamiaru się zgadzać. „  – pełny tekst oświadczenia:

https://myslowice.net/aktualnosci/wydarzenia/informacja-prezydenta-dariusza-wojtowicza

Jak jest więc rzeczywistość i o co tak naprawdę chodzi z tym masztem?

Szczegółowo opisuje to sam wnioskodawca (załącznik nr 1) spełniający już wymagania formalne jak oraz w zakresie ochrony środowiska, który nie chce budować masztu wśród bloków i sugeruje racjonalne zmiany zapisów w nowym planie. Sytuacja w skrócie wygląda tak, że chce on zbudować nowy nadajnik usytuowany na budynku handlowo-usługowym, umiejscowionym na granicy planu, w rozsądnej odległości od siedzib mieszkańców (lokalizacje masztów – załącznik nr 2). Bezpośrednią przyczyną budowy nadajnika jest planowany demontaż obecnie działającego już od kilkunastu lat masztu, który – i to jest w tym wszystkim najlepsze – zlokalizowany jest na dachu 4 piętrowego bloku mieszkalnego na ul. Wielka Skotnica 94 A, a więc w samym środku zabudowy wielorodzinnej!  Prezydent więc zapewnia mieszkańców, że nie zgodzi się na nowy maszt w środku osiedla i chyba nie wie, że taki nadajnik od kilkunastu lat w środku osiedla istnieje i działa, firma chce go usunąć z bloku mieszkalnego i przenieść w lepsze miejsce, a urzędnicy blokują ten proces…  Niemożliwe? Zaskakujące?  Nie, to po prostu Mysłowice i scenariusz jak z filmów Barei. Co również zabawne nowa lokalizacja planowanego masztu ma znajdować się dosłownie 80m od obecnie już istniejących 2 nadajników pozostałych operatorów komórkowych (jeden z nich jest w odległości 40m od najbliższego bloku) i może się okazać, że jeżeli znajdują  się na wysokości powyżej 15m to również one mogą zostać usunięte zgodnie z projektem MPZP. Oprócz braku terenów zielonych, parków, przyzwoitych dróg czy chodników,  Bończyk może być pozbawiony również zasięgu telefonii komórkowej – wszystko pod przykrywką dbania o dobro mieszkańców.

Na całe szczęście radni miasta, na sesji w marcu 2019 roku, zagłosowali przeciwko odrzuceniu przez prezydenta uwag, jakie zostały złożone do obydwu projektów MPZP, ale Naczelnik Wydziału Architektury nie daje za wygraną i już po raz trzeci próbuje „przepchnąć” miejscowe plany (tym razem na sesji grudniowej), licząc zapewne na to, iż energię radnym zabierze omawianie budżetu, zbliżająca się atmosfera świąt czy fakt, że uchwały o miejscowych planach będą pod koniec sesji, części radnych może już nie być, a ci którzy zostaną nie będą mieli już siły do zadawania niewygodnych pytań naczelnikowi. Na całe szczęście na Komisji Gospodarki w poniedziałek radni zadecydowali o zdjęciu z porządku obrad sesji głosowania na  miejscowymi planami.

Jeżeli więc w taki sposób naczelnik oraz jego urzędnicy potraktowali racjonalną i uzasadnioną uwagę firmy, która w imieniu operatora komórkowego go złożyła to nie można się dziwić, że w ten sam sposób potraktowano rekordową liczbę 124 wniosków od mieszkańców Mysłowic. Dlaczego i skąd wynika takie postępowanie urzędników w sprawie uchwalania miejscowych planów?  Odpowiedź jest prosta i wynika z faktu, że właśnie w taki sam sposób od kilkunastu lat procedowano uchwalanie miejscowych planów i zawsze ten sposób na radnych działał, aż do teraz.

Należy wspomnieć, że od co najmniej 15 lat stanowisko Naczelnika Wydziału Budownictwa, Architektury teraz i Planowania piastuje ta sama osoba  (z przerwą na stanowisko Kierownika Zespołu Planowania i trategii w nieistniejącym już Wydziale Rozwoju Miasta). Jak zmieniły się przez lata Mysłowice, a jak inne ościenne miasta takie jak Katowice, Jaworzno czy Sosnowiec widzi i może ocenić każdy z nas, które miasta się zmieniają oraz rozwijają, a które miasto momentami wygląda jak wyjęte z poprzedniej epoki. Żeby dopełnić obrazu i oceny naszego miasta można przytoczyć wyniki rankingu Europolis z października 2019 pod tytułem „Miasta dla młodych”, gdzie zbadano atrakcyjność miasta dla młodych mieszkańców pod kątem 7 kategorii takich jak gospodarka lokalna, edukacja, infrastruktura, mobilność  kultura i rozrywka, otwartość oraz zdrowie i opieka. Jak to zwykle bywa w każdym rankingu nasze miasto okupuje ostatnie miejsca, więc i tym razem zajęło 65 miejsce na 66 badanych miast. Nie w każdej kategorii było aż tak tragicznie, natomiast w jednej kategorii zajęliśmy ostatnie miejsce i tą kategoria była infrastruktura. Czy można się temu dziwić obserwując proces uchwalania miejscowych planów zagospodarowania przestrzennego, patrząc w jaki sposób i na jakich warunkach wydawane są decyzję pozwoleń na budowę oraz decyzje o warunkach zabudowy lub w jakich okolicznościach, sprzedaje się działki pod cele komercyjne, które miały służyć mieszkańcom do celów rekreacyjnych (przykład działki na Bończyku, gdzie budowany jest obecnie market Lidl)?

Na całe szczęście z każdymi wyborami przybywa świadomych radnych, którzy zgłębiają temat procedury uchwalania MPZP i nie mają problemu z zadawaniem pytań czy artykułowaniem swoich wątpliwości, co czasami jest sporym zaskoczeniem dla samych urzędników.  Jest to o tyle budujące, że pomimo istnienia instytucji i wyższych instancji, które mają za zadanie ocenę i badanie zgodności uchwalanych aktów prawnych z obowiązującym prawem i ustawami, to tak naprawdę radni są ostatnią deską ratunku dla mieszkańców przed uchwaleniem niekorzystnych i kontrowersyjnych zapisów. Dlaczego tak się może stać oraz jakie czynniki, zależności jak również powiązania personalne mogą o tym decydować postaramy się przedstawić w jednym z kolejnych artykułów.

załącznik nr 1 załącznik nr 2